Margonin Sport

Sport i rekreacja
w gminie Margonin

Zabytki

Niedaleko Próchnowa w nieistniejącej już wsi Ofelia znajduje się olbrzymich rozmiarów i fantastycznych kształtów głaz narzutowy, na którym ówczesny właściciel dóbr margonińskich hrabia Heliodor Skórzewski kazał wyryć napis: Na pamiątkę matki mojej Antoniny z Garczyńskich hr. Skórzewskiej – Heliodor hr. Skórzewski - Roku ery chrze. 1827. Polodowcowy głaz o obwodzie ponad 12 m, wysokości 5 m i szerokości 7 m, nazwano Zaklętą karczmą. Jako atrakcyjny pomnik przyrody, często odwiedzany jest przez miejscowych i turystów. Wieś Ofelia założona została w 1840 r. przez hrabiego Heliodora Skórzewskiego. Jej nazwa pochodzi od imienia córki hrabiego Ofelii. Powstała na bazie folwarku. W swym szczytowym okresie liczyła 14 gospodarstw i 68 mieszkańców (lata 20 XX wieku). W 1978 r. uległa całkowitej likwidacji.

Z głazem wiążą się trzy legendy. Pierwsza z nich głosi, że w tym miejscu stała kiedyś karczma. Pewnego razu pobożni chłopi z Próchnowa spieszyli na mszę do kościoła w Margoninie. Pijany tłum wybiegł z karczmy i obrzucił ich wyzwiskami. Podczas gdy pobożni chłopi modlili się w kościele, pijacy tańczyli w karczmie. Gdy odezwały się dzwony kościelne na podniesienie, zerwał się nagle gwałtowny huragan. Piorun uderzył w karczmę zamieniając ją w głaz.

Inna wersja tej legendy mówi o kapłanie spieszącym do chorego z pociechą religijną. Zmoczony deszczem chciał się schronić w karczmie. Nie został jednak do niej wpuszczony, a na dodatek obrzucono go wyzwiskami. Gdy poszedł dalej piorun uderzył w karczmę zamieniając ją w kamień.

Trzecia legenda związana jest z kultem św. Wojciecha. Otóż miał on przejeżdżać drogą z Gniezna do Margonina, a miejscowi rabusie dowiedziawszy się o tym chcieli go ograbić. W tym celu w lesie zatarasowali drogę ogromnym kamieniem. Wóz biskupa musiał się zatrzymać, gdyż nie sposób było ominąć kamień. W orszaku biskupa znalazł się nie lada siłacz, który podszedł do kamienia objął go ramionami i odrzucił z ogromną siłą ponad drzewami. Kamień upadł w polu daleko od drogi i leży tam do dzisiaj. Rabusie przerażani tym, co zobaczyli, poprosili św. Wojciecha o przebaczenie, a ten znany z miłosierdzia i pobożności im wybaczył.